wtorek, 5 sierpnia 2014

Rozdział 1.

Koniec wakacji. Znowu trzeba iść do szkoły, ale nie do tej samej, bo właśnie dowiedziałam się, że przeprowadzamy sie do mojej cioci do  innej miejscowości. W sumie to dobrze, bo będę miała osobę, która mi pomoże, doradzi, będzie ze mną ale z drugiej strony nie chce tego, bo znow nowi ludzie, którzy mnie dręczą i sie ze mnie naśmiewają za to jaka mam sytacje w domu. Miejmy nadzieje, że to się zmieni. Nienawidze taty za to, jakim człowiekiem się stał po śmierci mamy. Jest nie dopoznania..
Nie wiem czy dam sobie radę w nowym oteczeniu. Pożyjemy, zobaczymy..
No i nadszedł odstatni dzien wakacji,a co oznacza wyprowadzkę.Zadzwonił dzwonek do drzwi, to była moja ciocia. Spakowaliśmy wszystkie rzeczy. Ja, brat i ciocia pojechaliśmy do niej. Przez całą drogę siedziałam z słuchawkami w uszach. Po godzinie dotarliśmy na miejsce. Okolica była strasznie ładna i cicha. Rozpakowałam się i poszłam na miasto. Rozglądałam się dookoła. Tu było całkiem inaczej niż w mojej poprzedniej miejscowośći. Było dziwnie spokojnie. Zapatrzona w sklep po mojej lewej stronie nie zauwazyłam lawki przede mną i mocno uderzyłam w nią kolanem. Podbiegły do mnie dwie osoby - chłopak i dziewczyna. Zaoferowali mi swoją pomoc. Miałam szczęście, że w pobliżu była apetka, bo kolana wyglądało tragicznie. Chłopak załozyl mi bandaż, a potem wraz z dziewczyną pomogli mi dostać się do domu.
- W ogóle to dziekuję za pomoc - powiedziałam niepewnie.
- Ależ nie ma za co. - odparła dziewczyna
- Ja jestem Łukasz, a to moja siostra Magda, a Ty?
- Ja jestem Emilia. Miło mi was poznać.
- Nam również - powiedzieli równo i usmiechnęli się.
- Długo już tu mieszkasz? - zapytała Magda.
- W zasadzie to dopiero dziś się tu przeprowadziłam i nie znam okolicy.
- A czemu akurat tutaj?
- Mieszka tu moja ciocia, a reszcie nie lubi opowiadać.. - przerwałam. - O, to tutaj mieszkam. Dzięki za pomoc jeszcze raz. Cześć.
- Pa.
    Powoli weszłam do domu i od razu zpanikowana ciocia pytała co się stało. Wszystko jej opowiedziałam. Dziwnie się czułam, bo nareszcie miałam osobę, z którą mogłam normalnie porozmawiać, zwierzyć się, To było fajne uczucie. Gdy zaczęłam mówić o mojej nowej pasji to ciocia obiecała mi, że zapisze mnie na zajęcia. Ucieszyłam się strasznie. Z radością wypisaną na twarzy poszłam do swojego pokoju. Przed snem zmieniłam sobie opatrunek na kolanie. Położyłam się i zasnęłam z lepszą myślą na nowe jutro.
  Obudziła mnie ciocia o 7 rano. Wstałam, zjadłam i ubrałam się na galowo na rozpoczęcie roku. Ciocia odwiozła mnie pod samą szkołę. Pierwsze kogo ujrzałam to Łukasza. Miałam myśli w głowie "W tym mieście jest pełno szkół, a czemu on akurat do tej chodzi" . W zasadzie to było dobrze, bo przynajmniej juz kogoś znałam. Śmiało do niego podeszłam.
- Hej Łukasz! - przywitałam się.
- Emilia! Co ty tu robisz? - zapytał zdzwiony, po czym sie usmiechnął.
- Będę chodzić do tej szkoły.
- O to świetnie! - obejrzał się za siebie - Magda, chodź tu! - krzyknął do siostry.
   Dziewczyna z daleka mnie zobaczyła i z szerokim uśmiechem do mnie podbiegła. Przywitałyśmy się i razem w trójkę poszliśmy do szkoły na apel rozpoczynający rok szkolny. Potem oprowadzili mnie po szkole. Wychodząc ze szkoły ktos mnie zaczepił..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz